Charter III
„Blue
eyes blues”
Lay znów nie mógł
znaleźć swojego telefonu. Obszukał już wszystkie kieszenie w spodniach, bluzie
i zaczął teraz grzebać w plecaku. „Co za pierdolnik…” – pomyślał se
przerzucając kolejne rzeczy. Poczuł jak ktoś klepnął go w ramię.
-
Hyung – powiedział Sehun zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne – jesteśmy
gotowi.
Lay odwrócił głowę i ujrzał jak
Kyungsoo próbuje przyduszać Chanyeola, który śmiesznie pochylony z łatwością
unika jego rąk. Jednak wystarczyła chwila zawahania w jego ruchach i Soo już
chwytał go za szyje i zakładał żelazną obręcz.
-
Powiedzmy, że jesteśmy gotowi – mruknął Sehun, masując swoją szyję, jakby czuł
na sobie moc uścisku ściskającego szyję Chanyeola.
Lay ignorując swoich rozbawionych
dongsaegnów, wrócił ponownie do przeszukiwania plecaka.
-
Gdzie ja go podziałem … - mruczał do siebie.
-
Tego szukasz hyung? – zapytał Sehun z szelmowskim uśmiechem.
Podał mu jego telefon. Jednak zanim Lay go chwycił zdążył
odsunąć z powrotem rękę.
-
A tak właściwie to gdzie dziś się wybierasz?? - dopytywał dalej.
Lay próbował chwycić telefon, ale maknae podnosiło go
coraz wyżej.
-
Oddaj mi to! – krzyknał.
Sehun jeszcze kilka sekund droczył się
z nim, po czym zachwiał się niebezpiecznie i prawie upadł na twarz. Za nim stał
Kyungsoo i trzymał w dłoni telefon Laya.
-
Zawsze jestem gotowy zasunąć jeszcze jednego kopa w tą sterczącą dupę –
powiedział do niego z satysfakcją.
Lay chwycił telefon i szybko spojrzał na wyświetlacz.
Żadnych połączeń i wiadomości. Wypuścił głośno powietrze. Czyli jeszcze nie
zadzwoniła.
Po chwili manager szybko zagonił ich do vana stojącego
pod budynkiem wytwórni. Tłum fanek znów robił im zdjęcia z telefonów, otaczał
ich ciasnym kręgiem. Nigdy nie czuł się komfortowo wśród tłumu napierających fanów.
Miał swoje problemy zdrowotne i bardzo unikał kontuzji, ale czasem w tym tłumie
działy się różne i niebezpieczne rzeczy.
Ruszyli w kierunku dormu. Na dzisiaj koniec już zajęć,
mieli czas dla siebie. Lay szybciutko wystukiwał wiadomość: „Jola noona! Skończyliśmy
dzisiejsze zajęcia kkkk~ czy masz teraz chwilę by się spotkać? nigdy nie wiem
czy jutro będę znów miał czas…L ” Gdy już miał wcisnąć wyślij, zawahał się. „A co jeśli nie będzie
chciała się spotkać? – pomyślał – A co jeśli jest bardzo zajęta? Nie chce jej
przeszkadzać..”
Zastanawiałby się pewnie jeszcze
dłużej, gdyby nie Chanyeol, który wyrwał mu telefon i zaczął czytać jego nie wysłanego
smsa, potem zabrał się za dopisywanie w nim jeszcze kilku słów od siebie. Lay
zamyślony spostrzegł to dopiero po kilku sekundach.
-
Seeeenddd – mruczał pod nosem Chanyeol.
-
Co?! – zapytał zaskoczony Lay – Nie! Miałem nic nie wysyłać, co zrobiłeś?
-
Zanim byś się zdecydował, to by wieki minęły – uśmiechnął się do niego Chanyeol
– A tak to przynajmniej nie będziesz się nudził dziś po południu.
Lay opadł bezsilnie na swoje siedzenie. „Stało się –
pomyślał – Chanyeol ma rację, więc teraz noona tylko odpisz.” Zbliżył telefon
do swojej twarzy
i wpatrywał się namiętnie w ekran. Po kilku chwilach telefon zawibrował. „Ok, pomoge ci J spotkajmy się w Starbucksie na Sasongdae” – przeczytał, gdy odebrał wiadomość. Zdziwiony wrócił do swojej wysłanej wiadomości i przeczytał: „Jola noona! Skończyliśmy dzisiejsze zajęcia kkkk~ czy masz teraz chwilę by się spotkać? nigdy nie wiem czy jutro będę znów miał czas…L a potrzebuję kupić prezent dla swojej dziewczyny, proszę pomóż mi!”.
i wpatrywał się namiętnie w ekran. Po kilku chwilach telefon zawibrował. „Ok, pomoge ci J spotkajmy się w Starbucksie na Sasongdae” – przeczytał, gdy odebrał wiadomość. Zdziwiony wrócił do swojej wysłanej wiadomości i przeczytał: „Jola noona! Skończyliśmy dzisiejsze zajęcia kkkk~ czy masz teraz chwilę by się spotkać? nigdy nie wiem czy jutro będę znów miał czas…L a potrzebuję kupić prezent dla swojej dziewczyny, proszę pomóż mi!”.
- SWOJEJ
DZIEWCZYNY?! – wrzasnął na cały van nie wiedząc nawet, że wypowiada te słowa
głośno.
Obok niego Chayeol rechotał radośnie.
-
Huehuehue hyuuuung... bez spin – powiedział – a jak niby miałem ją nakłonić by
się z tobą spotkała?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz