niedziela, 14 września 2014

Czaptero thirdo! Blue eyes blues!

Charter III

„Blue eyes blues”

         Lay znów nie mógł znaleźć swojego telefonu. Obszukał już wszystkie kieszenie w spodniach, bluzie i zaczął teraz grzebać w plecaku. „Co za pierdolnik…” – pomyślał se przerzucając kolejne rzeczy. Poczuł jak ktoś klepnął go w ramię.
- Hyung – powiedział Sehun zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne – jesteśmy gotowi.
         Lay odwrócił głowę i ujrzał jak Kyungsoo próbuje przyduszać Chanyeola, który śmiesznie pochylony z łatwością unika jego rąk. Jednak wystarczyła chwila zawahania w jego ruchach i Soo już chwytał go za szyje i zakładał żelazną obręcz.
- Powiedzmy, że jesteśmy gotowi – mruknął Sehun, masując swoją szyję, jakby czuł na sobie moc uścisku ściskającego szyję Chanyeola.
         Lay ignorując swoich rozbawionych dongsaegnów, wrócił ponownie do przeszukiwania plecaka.
- Gdzie ja go podziałem … - mruczał do siebie.
- Tego szukasz hyung? – zapytał Sehun z szelmowskim uśmiechem.
Podał mu jego telefon. Jednak zanim Lay go chwycił zdążył odsunąć z powrotem rękę.
- A tak właściwie to gdzie dziś się wybierasz?? - dopytywał dalej.
Lay próbował chwycić telefon, ale maknae podnosiło go coraz wyżej.
- Oddaj mi to! – krzyknał.
         Sehun jeszcze kilka sekund droczył się z nim, po czym zachwiał się niebezpiecznie i prawie upadł na twarz. Za nim stał Kyungsoo i trzymał w dłoni telefon Laya.
- Zawsze jestem gotowy zasunąć jeszcze jednego kopa w tą sterczącą dupę – powiedział do niego z satysfakcją.
Lay chwycił telefon i szybko spojrzał na wyświetlacz. Żadnych połączeń i wiadomości. Wypuścił głośno powietrze. Czyli jeszcze nie zadzwoniła.
Po chwili manager szybko zagonił ich do vana stojącego pod budynkiem wytwórni. Tłum fanek znów robił im zdjęcia z telefonów, otaczał ich ciasnym kręgiem. Nigdy nie czuł się komfortowo wśród tłumu napierających fanów. Miał swoje problemy zdrowotne i bardzo unikał kontuzji, ale czasem w tym tłumie działy się różne i niebezpieczne rzeczy.
Ruszyli w kierunku dormu. Na dzisiaj koniec już zajęć, mieli czas dla siebie. Lay szybciutko wystukiwał wiadomość: „Jola noona! Skończyliśmy dzisiejsze zajęcia kkkk~ czy masz teraz chwilę by się spotkać? nigdy nie wiem czy jutro będę znów miał czas…L ” Gdy już miał wcisnąć wyślij, zawahał się. „A co jeśli nie będzie chciała się spotkać? – pomyślał – A co jeśli jest bardzo zajęta? Nie chce jej przeszkadzać..”
         Zastanawiałby się pewnie jeszcze dłużej, gdyby nie Chanyeol, który wyrwał mu telefon i zaczął czytać jego nie wysłanego smsa, potem zabrał się za dopisywanie w nim jeszcze kilku słów od siebie. Lay zamyślony spostrzegł to dopiero po kilku sekundach.
- Seeeenddd – mruczał pod nosem Chanyeol.
- Co?! – zapytał zaskoczony Lay – Nie! Miałem nic nie wysyłać, co zrobiłeś?
- Zanim byś się zdecydował, to by wieki minęły – uśmiechnął się do niego Chanyeol – A tak to przynajmniej nie będziesz się nudził dziś po południu.
Lay opadł bezsilnie na swoje siedzenie. „Stało się – pomyślał – Chanyeol ma rację, więc teraz noona tylko odpisz.” Zbliżył telefon do swojej twarzy
i wpatrywał się namiętnie w ekran. Po kilku chwilach telefon zawibrował. „Ok, pomoge ci
J spotkajmy się w Starbucksie na Sasongdae” – przeczytał, gdy odebrał wiadomość. Zdziwiony wrócił do swojej wysłanej wiadomości i przeczytał: „Jola noona! Skończyliśmy dzisiejsze zajęcia kkkk~ czy masz teraz chwilę by się spotkać? nigdy nie wiem czy jutro będę znów miał czas…L a potrzebuję kupić prezent dla swojej dziewczyny, proszę pomóż mi!”.
- SWOJEJ DZIEWCZYNY?! – wrzasnął na cały van nie wiedząc nawet, że wypowiada te słowa głośno.
Obok niego Chayeol rechotał radośnie.
- Huehuehue hyuuuung... bez spin – powiedział – a jak niby miałem ją nakłonić by się z tobą spotkała? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz